Opowiem Wam historię o pewnej rodzinie. Bohaterami są Marek i Ola, ich rodzice oraz dziadkowie. Historia zaczyna się tak:
17/2014/2015.
17/2014/2015.

Created & published on StoryJumper™ ©2026 StoryJumper, Inc.
All rights reserved. Sources: storyjumper.com/attribution
Preview audio:
storyj.mp/ahvzbng2z877
Marka i Olę wychowują
dziadkowie, bo rodzice nie
mogli się nimi zajmować,
ponieważ długo pracowali
i nie mieli czasu dla swoich
dzieci. Ola i Marek mieszka-
li na wsi u dziadków, bo ro-
dzice wybrali inne życie, np.
na dyskotekach, i mieszkali
ze swoimi przyjaciółmi.
Wcale nie interesowali się
życiem swoich dzieci, wy-
prowadzili się do Gdańska
na ulicę Króliczą i tylko co
dziadkowie, bo rodzice nie
mogli się nimi zajmować,
ponieważ długo pracowali
i nie mieli czasu dla swoich
dzieci. Ola i Marek mieszka-
li na wsi u dziadków, bo ro-
dzice wybrali inne życie, np.
na dyskotekach, i mieszkali
ze swoimi przyjaciółmi.
Wcale nie interesowali się
życiem swoich dzieci, wy-
prowadzili się do Gdańska
na ulicę Króliczą i tylko co

2
cztery miesiące mama z tatą przywozili na wieś prezenty
dla swoich dzieci. Dzieci pisały listy do swoich rodziców
i bardzo za nimi tęskniły.
dla swoich dzieci. Dzieci pisały listy do swoich rodziców
i bardzo za nimi tęskniły.
3

4
5
13 listopada babcia zemdlała a dziadka nie było w do-
mu, bo odwiedzał znajomych. Ale Ola i Marek zadzwoni-
li na 999 po karetkę, która przyjechała i uratowała babcię.
Ratownicy dali Oli czekoladę a Markowi pluszowego mi-
sia. Kiedy dziadek wrócił do domu, to się zdziwił skąd
dzieci mają czekoladę i tego misia. Powiedział też, że jak
szedł do domu, to widział na ulicy jak odjeżdżała karetka
pogotowia. Ola i Marek odpowiedzieli dziadkowi, że ka-
retka była do babci, bo zemdlała a oni ją uratowali.
Kiedy dziadek był w delegacji, babcia zachorowała i tyl-
ko Marek poszedł do szkoły. Babcia poprosiła Olę, aby po-
jechała do miasta do apteki po lekarstwa. Dała jej kartkę
z nazwą leku i 47 złotych. Kiedy Ola jechała autobusem
mu, bo odwiedzał znajomych. Ale Ola i Marek zadzwoni-
li na 999 po karetkę, która przyjechała i uratowała babcię.
Ratownicy dali Oli czekoladę a Markowi pluszowego mi-
sia. Kiedy dziadek wrócił do domu, to się zdziwił skąd
dzieci mają czekoladę i tego misia. Powiedział też, że jak
szedł do domu, to widział na ulicy jak odjeżdżała karetka
pogotowia. Ola i Marek odpowiedzieli dziadkowi, że ka-
retka była do babci, bo zemdlała a oni ją uratowali.
Kiedy dziadek był w delegacji, babcia zachorowała i tyl-
ko Marek poszedł do szkoły. Babcia poprosiła Olę, aby po-
jechała do miasta do apteki po lekarstwa. Dała jej kartkę
z nazwą leku i 47 złotych. Kiedy Ola jechała autobusem
6

7
zaczepił ją jeden pan i zapytał się, czy ma dla niego 10
złotych na życie. A ona odparła, że nie, bo w domu jest
chora babcia i potrzebuje lekarstw. Ten pan wystraszył
dziewczynkę i musiała wysiąść jeden przystanek wcze-
śniej.
‒ Trudno, będę musiała iść pieszo. W aptece była stra-
szna kolejka i Ola musiała długo czekać. Potem oszuka-
ła babcię i schowała do kieszeni 18 złotych.
W drodze powrotnej na autobus spotkała swoją mamę
z jakąś panią. A mama powiedziała:
‒ To jest moja nowa przyjaciółka. Może pójdziesz z na-
mi na zakupy a potem my cię odprowadzimy na autobus.
Gdy Ola kupowała nową sukienkę, mama się zdziwiła,
skąd dziewczynka ma tyle pieniędzy. Ola odpowiedziała,
złotych na życie. A ona odparła, że nie, bo w domu jest
chora babcia i potrzebuje lekarstw. Ten pan wystraszył
dziewczynkę i musiała wysiąść jeden przystanek wcze-
śniej.
‒ Trudno, będę musiała iść pieszo. W aptece była stra-
szna kolejka i Ola musiała długo czekać. Potem oszuka-
ła babcię i schowała do kieszeni 18 złotych.
W drodze powrotnej na autobus spotkała swoją mamę
z jakąś panią. A mama powiedziała:
‒ To jest moja nowa przyjaciółka. Może pójdziesz z na-
mi na zakupy a potem my cię odprowadzimy na autobus.
Gdy Ola kupowała nową sukienkę, mama się zdziwiła,
skąd dziewczynka ma tyle pieniędzy. Ola odpowiedziała,
8
9
że zabrała resztę z zakupów. Wtedy mama powiedziała,
żeby Ola oddała pieniądze Babci a sama zapłaci za sukie-
nkę.
Gdy Ola wróciła do domu babcia zapytała się:
‒ Gdzie tak długo byłaś, tyle czasu cię nie było – 6 go-
dzin, a miałaś pojechać tylko do apteki po lekarstwa dla
mnie?
– Babciu, przepraszam. To dlatego, że spotkałam mamę
po drodze z jakąś nową panią i poszłyśmy na zakupy.
– Mogłaś zadzwonić i mi o tym powiedzieć.
Zrobiło się późno, więc Ola powiedziała, żeby babcia
poszła po Marka do szkoły a ona zrobi obiad. Gdy babcia
z wnuczkiem wrócili, zjedli obiad a potem Ola z babcią
pomagały Markowi odrobić pracę domową. Potem babcia
żeby Ola oddała pieniądze Babci a sama zapłaci za sukie-
nkę.
Gdy Ola wróciła do domu babcia zapytała się:
‒ Gdzie tak długo byłaś, tyle czasu cię nie było – 6 go-
dzin, a miałaś pojechać tylko do apteki po lekarstwa dla
mnie?
– Babciu, przepraszam. To dlatego, że spotkałam mamę
po drodze z jakąś nową panią i poszłyśmy na zakupy.
– Mogłaś zadzwonić i mi o tym powiedzieć.
Zrobiło się późno, więc Ola powiedziała, żeby babcia
poszła po Marka do szkoły a ona zrobi obiad. Gdy babcia
z wnuczkiem wrócili, zjedli obiad a potem Ola z babcią
pomagały Markowi odrobić pracę domową. Potem babcia
10
11
poprosiła, żeby nakarmili papugę, a gdy to zrobią, mogą
się pobawić.
Kilka dni później Ola i Marek bawili się na dworze je-
siennymi liśćmi, które przynieśli do domu i zrobili z nich
piękne bukiety. Babcia z dziadkiem zapytali się, czy chcą
jechać do mamy i taty i ich przyjaciół do Gdańska. Powie-
działa, że to jest bardzo daleko i będę musieli jechać po-
ciągiem 7 godzin. Babcia zrobiła na drogę kanapki i picie,
i wszyscy byli gotowi do drogi.
– Będziemy tam na godzinę 22 i pewnie nie zaśniemy do
2 w nocy.
– Okey, tak, hura! – Ola z Markiem krzyknęli radosnym
głosem.
Dzieci pierwszy raz jechały pociągiem tak długo i w dro-
dze zasnęły na 1,5 godziny.
się pobawić.
Kilka dni później Ola i Marek bawili się na dworze je-
siennymi liśćmi, które przynieśli do domu i zrobili z nich
piękne bukiety. Babcia z dziadkiem zapytali się, czy chcą
jechać do mamy i taty i ich przyjaciół do Gdańska. Powie-
działa, że to jest bardzo daleko i będę musieli jechać po-
ciągiem 7 godzin. Babcia zrobiła na drogę kanapki i picie,
i wszyscy byli gotowi do drogi.
– Będziemy tam na godzinę 22 i pewnie nie zaśniemy do
2 w nocy.
– Okey, tak, hura! – Ola z Markiem krzyknęli radosnym
głosem.
Dzieci pierwszy raz jechały pociągiem tak długo i w dro-
dze zasnęły na 1,5 godziny.
12
13
14
O godzinie 22 wszyscy są już w domu rodziców i ich
przyjaciół, siedzą przy stole i opowiadają co robią, jakie
życie prowadzą na wsi. Ola powiedziała, że ostatnio zde-
chły im 2 świnki, narodziło się 8 szczeniaków a 30 kur-
czaków dziadkowie sprzedali. Zginął im także piękny ko-
tek. A tata powiedział:
– Może to ten kotek, mamy dwa i jeden jest puszysty i
brązowy. I tata zawołał kotka – Czaruś, i kotek przyszedł.
– Nie, to nie ten, a tata zawołał drugiego, puszystego i
w łatki, nazywał się „Śmikuś”.
– Tak, to on. Co on u was robi?
– Po prostu spacerował na naszym osiedlu i myśmy go
przygarnęli. A mama powiedziała:
– Pozwólcie nam go wziąć, wy macie dużo zwierząt na
wsi a my mamy tylko dwa kotki. Prosimy.
przyjaciół, siedzą przy stole i opowiadają co robią, jakie
życie prowadzą na wsi. Ola powiedziała, że ostatnio zde-
chły im 2 świnki, narodziło się 8 szczeniaków a 30 kur-
czaków dziadkowie sprzedali. Zginął im także piękny ko-
tek. A tata powiedział:
– Może to ten kotek, mamy dwa i jeden jest puszysty i
brązowy. I tata zawołał kotka – Czaruś, i kotek przyszedł.
– Nie, to nie ten, a tata zawołał drugiego, puszystego i
w łatki, nazywał się „Śmikuś”.
– Tak, to on. Co on u was robi?
– Po prostu spacerował na naszym osiedlu i myśmy go
przygarnęli. A mama powiedziała:
– Pozwólcie nam go wziąć, wy macie dużo zwierząt na
wsi a my mamy tylko dwa kotki. Prosimy.
15
16
Babcia i dziadek z wnuczkami zgodzili się i cała rodzi-
na w radosnych nastrojach rozmawiała do późnej nocy.
Bo dopiero o pierwszej w nocy była późna kolacja i jak
wszyscy się najedli, to poszli spać.
Następnego dnia babcia z Mamą zmywały talerze po
wszystkich, a dziadek z tatą i dziećmi oglądali dom i og-
ród, przyjaciele poszli do pracy. Po południu wszyscy
poszli na trawę grać w piłkę. Dziadek zdobył 18 punk-
tów, babcia 23, mama 38, tata 53 a wnukowie 109. Gdy
przyjaciele wrócili z pracy wszyscy poszli na koniki i po-
robili zdjęcia na pamiątkę, aby były na przyszłość. Na
obiad wszyscy wzięli 8 dokładek. Potem babcia z dziad-
kiem i rodzicami rozmawiali a Ola i Marek grali na kom-
puterze.
na w radosnych nastrojach rozmawiała do późnej nocy.
Bo dopiero o pierwszej w nocy była późna kolacja i jak
wszyscy się najedli, to poszli spać.
Następnego dnia babcia z Mamą zmywały talerze po
wszystkich, a dziadek z tatą i dziećmi oglądali dom i og-
ród, przyjaciele poszli do pracy. Po południu wszyscy
poszli na trawę grać w piłkę. Dziadek zdobył 18 punk-
tów, babcia 23, mama 38, tata 53 a wnukowie 109. Gdy
przyjaciele wrócili z pracy wszyscy poszli na koniki i po-
robili zdjęcia na pamiątkę, aby były na przyszłość. Na
obiad wszyscy wzięli 8 dokładek. Potem babcia z dziad-
kiem i rodzicami rozmawiali a Ola i Marek grali na kom-
puterze.
17
18
Wieczorem, gdy zrobiło
się ciemno dzieci z tatą i
dziadkiem chodzili po do-
mach i mówili: „Cukierek
albo psikus”, bo był to
wieczór Halloween. Na-
zbierali 8 toreb cukier-
ków, a do domu wrócili
dopiero o 22 i byli głodni.
W domu wszyscy spali, a
tata powiedział, że nawet
kolacji im nie zostawili.
Wnuczki znalazły kartecz-
kę, na której było napisa-
się ciemno dzieci z tatą i
dziadkiem chodzili po do-
mach i mówili: „Cukierek
albo psikus”, bo był to
wieczór Halloween. Na-
zbierali 8 toreb cukier-
ków, a do domu wrócili
dopiero o 22 i byli głodni.
W domu wszyscy spali, a
tata powiedział, że nawet
kolacji im nie zostawili.
Wnuczki znalazły kartecz-
kę, na której było napisa-

19
ne: „Bardzo was przepraszamy, w lodówce macie warzy-
wa i sos”. Zjedli kolację i postanowili, że następnego
dnia pójdą na super zakupy.
Wszyscy poszli spać, tylko wnuczkowie jedli słodycze
i bawili się i rozrzucali papierki po całym domu. W pew-
nym momencie Ola zapytała:
– Marek, kto to posprząta?
– A po co? Brzuch mnie boli od słodyczy, odpowiedział
Marek.
– To rano będziemy mieli karę.
– Ok, to posprzątajmy teraz i chodźmy spać, bo jesteśmy
już bardzo zmęczeni.
Rano gdy rodzice się przebudzili, poszli do sklepu na fa-
jne zakupy i gdy wrócili, babcia z dziadkiem budzili wnu-
czków a ci odpowiadali:
wa i sos”. Zjedli kolację i postanowili, że następnego
dnia pójdą na super zakupy.
Wszyscy poszli spać, tylko wnuczkowie jedli słodycze
i bawili się i rozrzucali papierki po całym domu. W pew-
nym momencie Ola zapytała:
– Marek, kto to posprząta?
– A po co? Brzuch mnie boli od słodyczy, odpowiedział
Marek.
– To rano będziemy mieli karę.
– Ok, to posprzątajmy teraz i chodźmy spać, bo jesteśmy
już bardzo zmęczeni.
Rano gdy rodzice się przebudzili, poszli do sklepu na fa-
jne zakupy i gdy wrócili, babcia z dziadkiem budzili wnu-
czków a ci odpowiadali:
20
– Babciu, daj nam spać.
– Było w nocy spać a nie buszować. Wstawajcie, bo za
godzinę będzie śniadanie.
Podczas pobytu w Gdańsku Ola z Markiem zaprzyjaźni-
li się z nową koleżanką Florencją i razem bawili się w ró-
żne zabawy, bawili się z psem Florencji i opowiadali o ży-
ciu na wsi.
Wieczorami cała rodzina lubiła oglądać galerię zdjęć
dziadków i rodziców. Było to bardzo ciekawe, bo zoba-
czyli jak wyglądali rodzice, gdy mieli roczek, mamę i tatę
w przedszkolu i w latach szkolnych. Zobaczyli jak wyglą-
dali dziadkowie w młodych latach, jak się ubierali i gdzie
mieszkali.
Przy pożegnaniu mama z tatą dali dzieciom prezenty –
dla Marka koszulkę z Ronaldo a dla Oli bluzkę z Violettą.
– Było w nocy spać a nie buszować. Wstawajcie, bo za
godzinę będzie śniadanie.
Podczas pobytu w Gdańsku Ola z Markiem zaprzyjaźni-
li się z nową koleżanką Florencją i razem bawili się w ró-
żne zabawy, bawili się z psem Florencji i opowiadali o ży-
ciu na wsi.
Wieczorami cała rodzina lubiła oglądać galerię zdjęć
dziadków i rodziców. Było to bardzo ciekawe, bo zoba-
czyli jak wyglądali rodzice, gdy mieli roczek, mamę i tatę
w przedszkolu i w latach szkolnych. Zobaczyli jak wyglą-
dali dziadkowie w młodych latach, jak się ubierali i gdzie
mieszkali.
Przy pożegnaniu mama z tatą dali dzieciom prezenty –
dla Marka koszulkę z Ronaldo a dla Oli bluzkę z Violettą.
21
22
23
Od taty Marek dostał nową zabawkę samochód a od przy-
jaciół Ola otrzymała lalkę Barbie, którą można czesać.
Ola i Marek bardzo się z tych prezentów ucieszyli. Poszli
pożegnać się z koleżanką Florencją i jej psiakiem. Potem
wszyscy robili kanapki na drogę, a babcia zrobiła wnukom
galerię zdjęć z wyjazdu do Gdańska.
Po powrocie do domu dzieci następnego dnia poszły do
szkoły. Po lekcjach Ola zadzwoniła do dziadka i zapytała
się, czy może sama w bratem wracać do domu. Dziadek od-
powiedział, że tak. Gdy ubierali się w szatni Marek powie-
dział:
– Wiesz siostra? Dzisiaj ukradłem mojemu najlepszemu
przyjacielowi samochód zabawkę. Ola odpowiedziała:
– Po co ją ukradłeś?
– A, bo ten samochód co dostałem od taty już mi się
jaciół Ola otrzymała lalkę Barbie, którą można czesać.
Ola i Marek bardzo się z tych prezentów ucieszyli. Poszli
pożegnać się z koleżanką Florencją i jej psiakiem. Potem
wszyscy robili kanapki na drogę, a babcia zrobiła wnukom
galerię zdjęć z wyjazdu do Gdańska.
Po powrocie do domu dzieci następnego dnia poszły do
szkoły. Po lekcjach Ola zadzwoniła do dziadka i zapytała
się, czy może sama w bratem wracać do domu. Dziadek od-
powiedział, że tak. Gdy ubierali się w szatni Marek powie-
dział:
– Wiesz siostra? Dzisiaj ukradłem mojemu najlepszemu
przyjacielowi samochód zabawkę. Ola odpowiedziała:
– Po co ją ukradłeś?
– A, bo ten samochód co dostałem od taty już mi się
24
znudził i postanowiłem ukraść nowy, ładniejszy i fajniej-
szy.
– Wiesz Marek, że bardzo źle zrobiłeś! Za chwilkę do
szatni zeszła Pani i zapytała:
– Olu, Marku czy nie widzieliście samochodzika kolegi
Rafała? Siedzi smutny i płacze, bo to był prezent od dziad-
ka.
– Nic nie wiemy – odpowiedziały dzieci a nauczycielka
poszła dalej szukać samochodzika z innymi dziećmi. Ola
powiedziała do Marka:
– Trzeba było się przyznać, że to ty masz samochód Rafa-
ła. Zobacz jak Twój przyjaciel płacze i się martwi. Oj, bra-
cie, zobaczysz, za kilka dni będziesz miał wyrzuty sumienia
i wtedy oddasz zabawkę.
Po powrocie do domu babcia zajrzała do plecaka Marka
szy.
– Wiesz Marek, że bardzo źle zrobiłeś! Za chwilkę do
szatni zeszła Pani i zapytała:
– Olu, Marku czy nie widzieliście samochodzika kolegi
Rafała? Siedzi smutny i płacze, bo to był prezent od dziad-
ka.
– Nic nie wiemy – odpowiedziały dzieci a nauczycielka
poszła dalej szukać samochodzika z innymi dziećmi. Ola
powiedziała do Marka:
– Trzeba było się przyznać, że to ty masz samochód Rafa-
ła. Zobacz jak Twój przyjaciel płacze i się martwi. Oj, bra-
cie, zobaczysz, za kilka dni będziesz miał wyrzuty sumienia
i wtedy oddasz zabawkę.
Po powrocie do domu babcia zajrzała do plecaka Marka
25

i się zapytała:
– Marku, a skąd Ty
masz taki ładny samo-
chód? A Marek odpo-
wiedział:
– Wiesz Babciu, dzi-
siaj w szkole był kon-
kurs i go wygrałem.
– To dobrze, gratulu-
ję. A teraz idźcie odra-
biać lekcje, a ja wstawię
pranie. Następnego dnia
w drodze do szkoły Ma-
rek mówi do siostry:
26
– Wiesz Olu, miałem wczoraj wyrzuty sumienia z powo-
du tego samochodziku. Chyba najlepiej będzie jak się przy-
znam i go oddam Rafałowi. Gdy pani sprawdzała listę obe-
cności, Marek podszedł do przyjaciela i powiedział:
– Bardzo mi głupio i bardzo, bardzo Cię przepraszam, ale
muszę Ci powiedzieć, że to ja ukradłem Twój samochód.
Czy mi wybaczysz? Przepraszam bardzo.
– Że co? To Ty mi ukradłeś zabawkę? Wiesz, że już nie
jesteśmy przyjaciółmi! Jestem bardzo zły na Ciebie i jak
spotkam Twoją babcię, to wszystko jej powiem!
– Proszę, nie mów nic, bo będę miał karę. Naprawdę Cię
przepraszam, jest mi głupio, że coś takiego zrobiłem.
– Dobrze, pomyślę o tym i powiem później.
Po szkolnym obiedzie Rafał powiedział Markowi, że nic
nie powie jego babci, ale on sam musi to zrobić.
du tego samochodziku. Chyba najlepiej będzie jak się przy-
znam i go oddam Rafałowi. Gdy pani sprawdzała listę obe-
cności, Marek podszedł do przyjaciela i powiedział:
– Bardzo mi głupio i bardzo, bardzo Cię przepraszam, ale
muszę Ci powiedzieć, że to ja ukradłem Twój samochód.
Czy mi wybaczysz? Przepraszam bardzo.
– Że co? To Ty mi ukradłeś zabawkę? Wiesz, że już nie
jesteśmy przyjaciółmi! Jestem bardzo zły na Ciebie i jak
spotkam Twoją babcię, to wszystko jej powiem!
– Proszę, nie mów nic, bo będę miał karę. Naprawdę Cię
przepraszam, jest mi głupio, że coś takiego zrobiłem.
– Dobrze, pomyślę o tym i powiem później.
Po szkolnym obiedzie Rafał powiedział Markowi, że nic
nie powie jego babci, ale on sam musi to zrobić.
27
28
– Zgoda, powiem jej. A teraz chodź, pobawimy się w ty-
grysy i miecze.
– Ok, to znowu jesteśmy przyjaciółmi.
Po powrocie do domu Marek mówi do dziadków:
– Babciu, dziadku muszę wam coś powiedzieć. Wiecie,
niedawno ukradłem mojemu przyjacielowi zabawkę, ale
mu ją oddałem. Dziadkowie odpowiedzieli:
– To było złe. Nie wolno kraść niczego. Za karę będziesz
musiał ponieść konsekwencje. Masz zakaz oglądania telewi-
zji i zakaz gry na komputerze przez 2 tygodnie. I jeszcze po-
życzysz swojemu koledze ulubioną zabawkę na jeden dzień.
– To nie fair! Jeśli tak, to się na was obrażam. To nie fair,
odpowiedział Marek płaczącym głosem. Po dwóch godzi-
nach Marek wrócił do dziadków i powiedział:
– Przemyślałem to. Macie rację i źle postąpiłem, zasługu-
grysy i miecze.
– Ok, to znowu jesteśmy przyjaciółmi.
Po powrocie do domu Marek mówi do dziadków:
– Babciu, dziadku muszę wam coś powiedzieć. Wiecie,
niedawno ukradłem mojemu przyjacielowi zabawkę, ale
mu ją oddałem. Dziadkowie odpowiedzieli:
– To było złe. Nie wolno kraść niczego. Za karę będziesz
musiał ponieść konsekwencje. Masz zakaz oglądania telewi-
zji i zakaz gry na komputerze przez 2 tygodnie. I jeszcze po-
życzysz swojemu koledze ulubioną zabawkę na jeden dzień.
– To nie fair! Jeśli tak, to się na was obrażam. To nie fair,
odpowiedział Marek płaczącym głosem. Po dwóch godzi-
nach Marek wrócił do dziadków i powiedział:
– Przemyślałem to. Macie rację i źle postąpiłem, zasługu-
29
ję na karę.
W sobotę Ola z Markiem powiedzieli do dziadków, że
jadą do miasta pobawić się na placu zabaw.
– Ale to jest bardzo daleko, będziecie musieli jechać
autobusem.
– Poradzimy sobie, przecież nic się nam nie stanie – od-
powiedziały dzieci i wyruszyły w drogę. Dzieci bawiły
się na placu zabaw przez 5 godzin, a ponieważ nie odbie-
rały telefonu, dziadkowie zadzwonili na policję, która
ich znalazła i przywiozła do domu. Marek z Olą powie-
dzieli tylko:
– Babciu, jesteśmy bardzo głodni.
– Gdzie wy byliście? Co wy tak długo robiliście w tym
mieście?
– Na placyku spotkaliśmy naszą koleżankę i poszliśmy
W sobotę Ola z Markiem powiedzieli do dziadków, że
jadą do miasta pobawić się na placu zabaw.
– Ale to jest bardzo daleko, będziecie musieli jechać
autobusem.
– Poradzimy sobie, przecież nic się nam nie stanie – od-
powiedziały dzieci i wyruszyły w drogę. Dzieci bawiły
się na placu zabaw przez 5 godzin, a ponieważ nie odbie-
rały telefonu, dziadkowie zadzwonili na policję, która
ich znalazła i przywiozła do domu. Marek z Olą powie-
dzieli tylko:
– Babciu, jesteśmy bardzo głodni.
– Gdzie wy byliście? Co wy tak długo robiliście w tym
mieście?
– Na placyku spotkaliśmy naszą koleżankę i poszliśmy
30
31
do niej do domu.
– Mogliście przecież za-
dzwonić. Martwiliśmy się
o was i dlatego zadzwonili-
śmy na policję. Niepotrzeb-
nie dzwoniliśmy na policję.
Dzień w przedszkolu.
Dzisiaj są urodziny kole-
żanki Elwiry. Wszyscy jej
śpiewają „Sto lat”. Elwira
rozdała po klasie cukierki,
20 cukierków dała każde-
mu koledze. Koledzy dali
jej prezenty, Ola dała no-
we spinki i gumki do wło-
– Mogliście przecież za-
dzwonić. Martwiliśmy się
o was i dlatego zadzwonili-
śmy na policję. Niepotrzeb-
nie dzwoniliśmy na policję.
Dzień w przedszkolu.
Dzisiaj są urodziny kole-
żanki Elwiry. Wszyscy jej
śpiewają „Sto lat”. Elwira
rozdała po klasie cukierki,
20 cukierków dała każde-
mu koledze. Koledzy dali
jej prezenty, Ola dała no-
we spinki i gumki do wło-

32
sów a Piotrek misia. Emilka niebieską skakankę a Franek
dał jej nowe puzzle z Hello Kitty. Tak dziś wyglądał dzień
w przedszkolu.
‒ Babciu, czy dasz nam 5 zł? Wrzucimy sobie do skarbo-
nki, pytają dzieci.
‒ Tak, proszę. To dobrze, że oszczędzacie, pochwaliła
ich babcia. Ktoś zapukał do drzwi i babcia poszła otwo-
rzyć. To była sąsiadka babci, miały razem jechać na zaku-
py.
‒ My pojedziemy pochodzić po mieście a do was przy-
jdzie dziadek. Chcemy kupić sobie sukienki z kryształami,
takie dla naszego wieku, co teraz są w modzie.
Gdy dziadek został z wnukami, te zapytały się go, czy mo-
że im dać 8 zł do skarbonki.
‒ Ile już nazbieraliście? – zaciekawił się dziadek.
dał jej nowe puzzle z Hello Kitty. Tak dziś wyglądał dzień
w przedszkolu.
‒ Babciu, czy dasz nam 5 zł? Wrzucimy sobie do skarbo-
nki, pytają dzieci.
‒ Tak, proszę. To dobrze, że oszczędzacie, pochwaliła
ich babcia. Ktoś zapukał do drzwi i babcia poszła otwo-
rzyć. To była sąsiadka babci, miały razem jechać na zaku-
py.
‒ My pojedziemy pochodzić po mieście a do was przy-
jdzie dziadek. Chcemy kupić sobie sukienki z kryształami,
takie dla naszego wieku, co teraz są w modzie.
Gdy dziadek został z wnukami, te zapytały się go, czy mo-
że im dać 8 zł do skarbonki.
‒ Ile już nazbieraliście? – zaciekawił się dziadek.
33
‒ Mamy już w skarbonce 28 zł. Dziadek się zdziwił:
‒ To dużo. Po co wam tyle pieniędzy?
‒ Na różne rzeczy Dziadku. Czy możemy iść kupić no-
we zabawki?
‒ Ale wy macie w swoim pokoju tyle zabawek.
‒ Te się nam znudziły, oprócz prezentów od rodziców.
‒ A co z zabawkami, co macie w pokoju?
‒ Pójdziemy teraz do pokoju a jak wrócimy, to Ci po-
wiemy. Po dwóch godzinach przyszli z nowymi zabawka-
mi i słodyczami. Później powiedzieli, że idą położyć nowe
zabawki do pokoju. Po 16 minutach wrócili i powiedzieli:
‒ Dziadku już poukładaliśmy zabawki. Te stare chcemy
zanieść do sąsiadki, co ma 1 dziecko – 12 miesięcy i ma
na imię Kornelia. Gdy dzieci wróciły, powiedziały do
dziadka:
‒ To dużo. Po co wam tyle pieniędzy?
‒ Na różne rzeczy Dziadku. Czy możemy iść kupić no-
we zabawki?
‒ Ale wy macie w swoim pokoju tyle zabawek.
‒ Te się nam znudziły, oprócz prezentów od rodziców.
‒ A co z zabawkami, co macie w pokoju?
‒ Pójdziemy teraz do pokoju a jak wrócimy, to Ci po-
wiemy. Po dwóch godzinach przyszli z nowymi zabawka-
mi i słodyczami. Później powiedzieli, że idą położyć nowe
zabawki do pokoju. Po 16 minutach wrócili i powiedzieli:
‒ Dziadku już poukładaliśmy zabawki. Te stare chcemy
zanieść do sąsiadki, co ma 1 dziecko – 12 miesięcy i ma
na imię Kornelia. Gdy dzieci wróciły, powiedziały do
dziadka:
34
‒ Pani Karolina bardzo się ucieszyła. Powiedziała, że ba-
rdzo jej pomogliśmy. Teraz będziemy jeść słodycze i oglą-
dać telewizję. Po 20 minutach do domu weszła babcia.
‒ Babciu, co masz w tej torbie?
‒ Nową sukienkę.
‒ Ale ładna, jak się błyszczy, zachwycały się dzieci.
Kilka dni później do babci przyszedł list. Po jego prze-
czytaniu powiedziała do dzieci:
‒ Wasza mama i tato bardzo się zmienili. Już nie cho-
dzą na dyskoteki, przyjaciele wyprowadzili się z domu,
każdy ze swoją rodziną będzie mieszkał ze swoją żoną al-
bo mężem. A mama z tatą przeprowadzą się do miasta
obok, bo tam mają pracę. Będą mogli zabrać was do siebie
i zamieszkacie wszyscy razem. Następnego dnia do dziad-
ków przyjechali rodzice, wszyscy się do siebie przytulili.
rdzo jej pomogliśmy. Teraz będziemy jeść słodycze i oglą-
dać telewizję. Po 20 minutach do domu weszła babcia.
‒ Babciu, co masz w tej torbie?
‒ Nową sukienkę.
‒ Ale ładna, jak się błyszczy, zachwycały się dzieci.
Kilka dni później do babci przyszedł list. Po jego prze-
czytaniu powiedziała do dzieci:
‒ Wasza mama i tato bardzo się zmienili. Już nie cho-
dzą na dyskoteki, przyjaciele wyprowadzili się z domu,
każdy ze swoją rodziną będzie mieszkał ze swoją żoną al-
bo mężem. A mama z tatą przeprowadzą się do miasta
obok, bo tam mają pracę. Będą mogli zabrać was do siebie
i zamieszkacie wszyscy razem. Następnego dnia do dziad-
ków przyjechali rodzice, wszyscy się do siebie przytulili.
35
‒ Dziękuję, będziemy już razem, ucieszyły się dzieci.
‒ Sąd rodzinny pozwolił już nam się wami opiekować.
Wszyscy świętowali z okazji tej radosnej nowiny.
‒ Babciu, wiesz, takiego tortu to jeszcze w życiu nie ja-
dłem.
I wszyscy żyli szczęśliwie i radośnie.
Koniec!
‒ Sąd rodzinny pozwolił już nam się wami opiekować.
Wszyscy świętowali z okazji tej radosnej nowiny.
‒ Babciu, wiesz, takiego tortu to jeszcze w życiu nie ja-
dłem.
I wszyscy żyli szczęśliwie i radośnie.
Koniec!

36
37
Veterinary
Street Warszawa,
kwiecień 2015 r.
Street Warszawa,
kwiecień 2015 r.
38
Koniec.
39

40
41

42
43

44
45

46
47

48
49

50

51
52
Benefits:
- Full access to our public library
- Save favorite books
- Interact with authors
READ

storyjumper.com
- < BEGINNING
- END >
-
DOWNLOAD
-
LIKE(1)
-
COMMENT()
-
SHARE
-
SAVE
BUY THIS BOOK (from $15.79+)
-
BUY THIS BOOK
(from $15.79+) -
BUY THIS BOOK
(from $15.79+) - DOWNLOAD
- LIKE (1)
- COMMENT ()
- SHARE
- SAVE
- Report
Liked By
X
Encourage this author
-
BUY
-
LIKE(1)
-
COMMENT()
-
SHARE
Problem with this book
X
- Excessive Violence
- Harassment
- Offensive Pictures
- Spelling & Grammar Errors
- Unfinished
- Other Problem
Which pages have problems?
Please describe the problem:
left text
right text
"Marek i Ola"
Marek i Ola mieszkają z dziadkami na wsi, a rodzice w mieście. Jak potoczą się losy ich rodziny?
(80 pages)
Privacy level:
PUBLIC
58 reads
1 fan
Report

COMMENTS
Click 'X' to report any negative comments. Thanks!