Oto tekst i zdjęcia z przedstawienia na Weterynaryjnej
z czerwca 2017 r. o chorym Kotku
Wykorzystano wiersze: Stanisława Jachowicza „Chory kotek” i Jana Kochanowskiego „Na zdrowie”
Publiczność świetnie się bawiła, czego i wam życzymy!
Czyta: Karolina P.
2/2017/2018


itam wszystkich bardzo serdecznie. Jak pamiętacie jestem bajkopisarzem. Długo zastana-wiałem się, co z okazji Dnia Rodziny państwu i dzie-
ciom pokazać. Dzisiaj opowieść o chorym kocie. Za-
cytuję klasykę: „Szlachetne zdrowie, nikt się nie do-
wie jak smakujesz, aż się zepsujesz.”
Czy to będzie bajka czy nie bajka, sami osądźcie. Morał jest na pewno, sami zobaczycie.
Zapraszam!!!

Akt I. Harcowanie myszy
(na scenie mieszkanie kotka, stół, krzesła, komoda,
na niej zdjęcie kotka, leżanka, pilot od telewizora)
Narrator : W pewnym mieście, żyła sobie kocia rodzina – mama Kocia, tata Kot i synek Kotek. Rodzice od świtu do zmierzchu pracowali, aby zarobić na mleczko. Synek Kotek uczył się w pobliskiej szkole.
Do południa nikogo nie było w domu. Kiedy nikogo nie ma w domu, to wiadomo, myszy harcują.
(muzyka, wbiegają myszki, tańczą, robią koło, rozbiegają się, zaglądają w każdą dziurę, dostrze-








gają zdjęcie kotka na komodzie, milknie muzyka, myszy wpatrują się w portret kotka, muzyka – „Przez te oczy zielone”)
Narrator: Przez żołądek do serca, prosta to zasada.
Na stół wędruje bogata zastawa. Kiełbaski, cukierki,
do tego serdelki, są chrupki i chipsy, szynki i wędlinki.
(myszki noszą na stół rożne przysmaki, kiełbasy, pa-rówki, ciasta, chipsy, pizzę, muzyka – szybka, słychać szelest).
Narrator: Lecz nagle skądś słychać cichutkie drapa-
nie. Pan Kotek powraca, co teraz się stanie. Myszki
umykają, nie chcą wejść mu w drogę, bo za to mysz-kowanie karę ponieść mogą.
(wraca kotek, myszy czmychają za kurtynę, kotek ciska plecak, włącza muzykę , tańczy, włącza laptopa, nagle zauważa suto nakryty stół)
Narrator : Pan Kotek zadowolony ze szkoły wrócił. Gdy smakołyki ujrzał, bez opamiętania dosiadł się do podjadania.
(kotek podchodzi do stołu, ogląda przysmaki, wącha je, gładzi się po brzuchu, siada przy stole, zaczyna pod-jadać, mlaska, cmoka, oblizuje palce, kotek siada na fotelu, wciska pilota, podjada chipsy, nagle... jęczy)

Akt II. Chory kotek
(podkład muzyczny, kotek chodzi po pokoju, trzyma się za brzuch, chodzi coraz wolniej, w końcu klęka na podłodze, chodzi na czworakach, dochodzi do łóżka, leży na łóżku, przewraca się z boku na bok trzy razy,
w końcu bierze poduszkę i kładzie się na boku, po-duszka przy brzuchu, leży tak, ale nie długo, gdyż brzuch boli go coraz bardziej, na dłużej układa się
w pozycji skulonej na kolanach)
Narrator: Oj źle się dzieje, nasz kot niedomaga, po-trzebna by była rzeczowa narada. Co robić, jak pomóc, do łóżka położyć, czy może kogoś powiadomić. Kto przyjdzie z pomocą, kto pomoże biedakowi, by nie cierpiał, nie płakał i jak dawniej wesoło i ochoczo skakał.
Akt III
(wchodzą myszki, podkład muzyczny, nieśmiało zaglą-dają do pokoju, cofają się, wchodzą do pokoju i pod-chodzą do kotka, kotek lekko odwraca głowę, myszki cofają się i zbijają w grupę, ale po chwili ta odważniejsza


podchodzi do kotka na palcach, dotyka go, wskazuje,
że on nie reaguje, woła pozostałe myszki, myszy rozzu-chwalone dotykają kotka po kolei w różne części ciała, biegają po pokoju, cieszą się, słychać stukanie do drzwi, powracają rodzice, myszy czmychają)
Akt IV. Powrót rodziców
Narrator: Tymczasem rodzice do domu wracają. I za-trwożeni przed synem siadają. Mizernie wygląda, cera jakaś blada. Zapewne ich synek coś sobie podjada. Skąd ta niestrawność i bóle brzucha?
Mama: Oj, drogi mężu, my mamy łasucha.
(mama ogląda syna, mierzy temperaturę, uciska brzuch, przynosi szlafrok, ubiera kotka, zakłada mu
na głowę czapeczkę)
Narrator: Nie ma na co czekać, decyzja podjęta. Trzeba dzwonić do przychodni i wezwać eksperta (tata dzwoni). W przychodni im dali numerek z terminem. Do tego czasu ich syn nie przeżyje. Choroba się rozwinie, wąsy mu opadły, nos na kwintę zwinął. Nadal gorączkuje, życie go nie cieszy.
(narada rodziców, mama chodzi po pokoju, łapie się za głowę, podchodzi do taty, gestykuluje, wraca do syna)



Narrator: Co zrobić, jak działać, by ulżyć w cierpie-niu. Prywatnego lekarza trzeba wezwać szybko.
Bo Kotek dech traci i oddycha płytko.
(tata bierze telefon, szuka w kajecie numeru do lekarza, mama siedzi przy synku, trzyma go za rękę, ociera pot
z czoła)
Akt V. Pan doktor
(podkład muzyczny, doktor puka do drzwi, wyciera buty, wchodzi wesoły, mina uśmiechnięta, wyciąga obie ręce, ale zauważa, że z kotkiem jest źle, jest bardzo chory, odkłada torbę)
Narrator: Pan kotek jest chory i leży w łóżeczku. I przy-szedł kot doktor.
Doktor: Jak się masz, koteczku?
Kotek: Źle bardzo.
Narrator: I łapkę wyciągnął do niego.
(doktor nachyla się nad chorym, ogląda go z jednej
i z drugiej strony kiwając głową, dotyka kotka, kotek siada powoli na łóżku, doktor siada na krześle, otwiera torbę, wyciąga i ubiera słuchawki, wyjmuje termometr, wstrząsa go, wkłada termometr kotkowi pod pachę, każe otworzyć usta – sam też to robi, wyciąga szpatułkę
i zagląda do gardła, bada kotka stetoskopem – kotek podciąga koszulkę, doktor odwraca się tyłem,
kotek siedzi na krześle)
Narrator: Wziął za puls pan doktor poważnie chorego. (lekarz bada puls, każe podnieść rękę do góry, ta bez-władnie opada)
Narrator: I dziwy mu prawi.
Doktor: Zanadto się jadło.
(doktor pokazuje na stół, łapie się za głowę)
Narrator: Co gorsza, nie myszki, lecz szynki i sadło.
(doktor dotyka głowy)
Doktor: Źle bardzo...gorączka! Źle bardzo, kotku! (kiwa głową, grozi palcem kotkowi)
Mama i Tata: Oj! długo ty, długo poleżysz w łóżeczku.
Doktor: I nic jeść nie będziesz.

(uderza ręką w stół) ...kleiczek i basta. (zakazuje palcem) Broń boże kiełbaski, słoninki lub ciasta!
Kot: A myszek nie można?
Narrator: – zapyta koteczek. Lub z ptaszka małego choć z parę udeczek?
Doktor: (kręci głową) Broń boże! Pijawki i ścisła dyjeta! Od tego pomyślność w leczeniu zawisła.
Akt VI. Chmurki
(chmurki jedna za drugą wypływają zza parawanu, podkład muzyczny, doktor klepie chorego kotka po ramieniu, kotek gładzi sobie brzuch z kwaśną miną,
wzdycha, patrzy w górę, pokazuje palcem na chmurkę, chmurka płynie w rytmie walca, na niej narysowana kiełbasa i szynka, doktor wstaje, przegania chmurkę rękoma, kotkowi grozi palcem, kręci głową, że nie wolno, kotek jest smutny, spuszcza głowę, płynie druga chmurka – narysowana na niej słoninka, kotek zauważa ją, pokazuje palcem, lekarz kręci głową bardziej zdecy-dowanie, płynie trzecia chmurka – narysowane na niej słodycze i ciastka, lekarz wstaje, kręci głową, tupie nogą
i pokazuje, że nie wolno – przegania chmurkę, kotek jest coraz bardziej smutny, spuszcza głowę, trzyma głowę
w rękach, łokcie opiera o kolana, doktor bierze chorego
za rękę, bada puls, podnosi jego głowę – wskazując na chmury z narysowanym: kleikiem, kroplami i table-tkami, chmurki płyną zza parawanu jedna po drugiej
w rytmie walca, kotek nie chce patrzeć na chmurki, broni się, kręci głową: nie, nie)
Narrator: Oj, życie masz ciężkie, bardzo ci współczuję
i w swoim kajecie doktor coś notuje. Potem spojrzał dziwnie, trochę się zasmucił, na ciało chorego oczy znowu zwrócił (ogląda po raz kolejny chorego). Po głowie się drapie i rzecze zmartwiony:
Doktor: Mizernie wyglądasz, cera jakaś blada, stano-wczo za dużo mój pacjent podjada.



Narrator: A kot na to: Ach, panie doktorze, cóż mam biedny począć? Ni się zrelaksować, ni też odpocząć.
W szkole pełno zajęć, klasówki, powtórki. Prac domo-wych dużo, i jeszcze nie wolno z komórki korzystać (kotek chwyta komórkę, pokazuje). I wiecznie uważać, abym się nie spóźnił, bo mnie pani dyrektor na forum wyróżni. A tu jeszcze jakieś projekty, zadania. To już jest nie do wytrzymania!
Narrator: Doktor spojrzał dziwnie, trochę się zasmucił. Na twarz chorego oczy znów zwrócił (doktor bierze pod lupę twarz kota, przygląda się). Jak tak dalej żywić bę-dziesz się koteczku, nabawisz się wrzodów na swym
żołądeczku (kot omdlewa na poduszki, mama, tata zała-mują ręce)
Narrator: Usłyszał to chory. Złapał się za serce (kotek podnosi się z poduszki, chwyta się za serce, ponownie opada na poduszkę), jeszcze coś zaczęło kłuć go w lewej nerce, a do tego doszedł silny zawrót głowy. Resztą sił wyszeptał – czy to efekt uczuleniowy?
Mama i Tata: Oj, długo ty, długo poleżysz w łóżeczku.
(doktor, zmartwiony, kiwa głową)
Narrator: Lekarz wciąż uważnie ogląda chorego,
wielce zasmucony zwraca się do niego: (doktor nachyla się nad chorym). Oczy rozbiegane, pełne niepokoju. Worki pod oczami i brak błysku w oku.



Doktor: Oj, czy ty biedaczyno, dotrwasz do końca roku?
Narrator: Doktor po diagnozie rozpoczął leczenie, przepisał tabletki – no te, na przeczyszczenie. Zalecił dyjetę ścisłą, bo od tego pomyślność w leczeniu zawiśnie.
Akt VII. Leczenie
(doktor przystawia krzesło do stolika, przepisuje kotko-wi lekarstwa, podkład muzyczny, w tym czasie wchodzą myszki, tańczą, cieszą się, nie boją się chorego kotka – tańczą w kole, tupią nogami, stają z boku)
Myszki: Oj, długo ty, długo poleżysz w łóżeczku.
Narrator: I leżał koteczek, kiełbaski i kiszki nietknięte,
z daleka pachniały mu myszki.
(doktor nalewa kotkowi lekarstwo do specjalnego kieli-szka, dokładnie odmierza, patrzy pod światło, źle nalał, następnie dolewa jeszcze trochę, doktor puka kotka po ramieniu, kotek leży na łóżku tyłem do lekarza, kotek siada na łóżku, wypija krople, robi kwaśną minę, wstrząsa się)
Narrator: Patrzcie, jak złe łakomstwo! Kotek przebrał miarę. Musiał więc nieboraczek srogą ponieść karę. Tak się i z wami stać może. Od łakomstwa strzeż was boże!
Akt VIII. Cudowne ozdrowienie kotka
(kotek siedzi ze spuszczoną głową po wypiciu kropli,
podnosi głowę, jest zdziwiony, robi coraz bardziej uśmiechniętą minę, kotek podnosi się z łóżka, szczęśli-wy, że już nic go nie boli, wyrzuca ręce do góry, spraw-dza bicepsy, robi dwa przysiady, podskakuje i tańczy po sali, myszki są trochę zatrwożone, cofają się, ale kotek chwyta jedną za rękę, myszka opiera się – ale potem tańczy z kotkiem, wszyscy ustawiają się na scenie – kotek, doktor, mama, tata, myszki, chmurki)
Narrator: Pan Kotek wziął do serca te cenne uwagi. Będzie zdrowo się odżywiać, by nie mieć nadwagi. A także by zdrowie i tężyznę mieć, ruchu będzie zażywać
i zielono jeść. I dla was, słuchajcie, płynie też nauka:
(wchodzi bajkopisarz)

Bajkopisarz: Szlachetne zdrowie. Nikt się nie dowie, jako smakujesz. Aż się zepsujesz. Tam człowiek prawie widzi na jawie. I sam to powie, że nic nad zdrowie ani lepsze-go, ani droższego. Bo dobre mienie, perły, kamienie. Także wiek młody i dar urody. Miejsca wysokie, władze szerokie dobre są, ale – gdy zdrowie całe. Gdzie nie masz siły, to świat niemiły. Dlatego zdrowie umiłuj sobie. W ten piękny i radosny dzień pragniemy złożyć, najserdeczniejsze życzenia długich lat w zdrowiu. Szczęścia i wszelkiej pomyślności, spełnienia najskrytszych pragnień, samych cudownych
chwil w życiu.
Akt IX. Wspólny taniec
(myszki ośmielają się, biorą się za ręce, proszą do tańca dzieci, chmurki robią koło, doktor jest proszony do tańca przez mamę kocicę, tata chwyta do tańca kolejną myszkę, wszyscy tańczą – kotek i doktor w środku koła, myszki i chmurki na zewnątrz, jedna z myszek korowo-dem wyprowadza wszystkich uczestników przedstawie-nia za parawan, później wszyscy wracają na scenę, kłaniają się widzom i przedstawiają)
Koniec
Veterinary
Street
Warszawa, wrzesień 2017 r.









Koniec.







- Full access to our public library
- Save favorite books
- Interact with authors


Pan Kotek był chory!




- < BEGINNING
- END >
-
DOWNLOAD
-
LIKE(1)
-
COMMENT()
-
SHARE
-
SAVE
-
BUY THIS BOOK
(from $13.79+) -
BUY THIS BOOK
(from $13.79+) - DOWNLOAD
- LIKE (1)
- COMMENT ()
- SHARE
- SAVE
- Report
-
BUY
-
LIKE(1)
-
COMMENT()
-
SHARE
- Excessive Violence
- Harassment
- Offensive Pictures
- Spelling & Grammar Errors
- Unfinished
- Other Problem

COMMENTS
Click 'X' to report any negative comments. Thanks!