Jest czerwiec roku 2018. Klasy trzecie gimnazjalne kończą szkołę. Przyszedł czas na pożegnanie, bowiem uczeń idzie na stołówkę, najważniejsze miejsce w szkole...
Tekst i głosy: Kamil P. i Andrzej J.
Ilustracje: Weterynaryjna, StoryJumper
27/2017/2018


‒ Panie, dokąd pan idziesz z tymi dziećmi?
‒ Ja na obiad, bo już za kwadrans, no nie?
‒ Panie, ale pan tu nie należysz, nie wyglądasz pan na ucznia!
‒ Ale ja tu nie leżę, tylko na obiad idę.
‒ Ale pan nie jest zapisany! Tu szkoła jest! Wete-ryna-ryjna.

‒ Ale ja jestem uczniem na Wete-ryna-ryjnej. Tu mam legitymację...
‒ Pokaż pan... "Czosnkowski Czesław, klasa trzecia Gimnazjum nr 100, Zespół Szkół nr 91 w Warszawie".
‒ A widzi pan! Klasa trzecia.
‒ Zgadza się, ale nie do końca. Panie, to ja jestem w klasie trzeciej, nie w zespole, ale w szkole ‒ podstawowej! Tylko w klasie gimnazjalnej. Pokaż pan...
Legitymacja podbita w roku 2013!
‒ Panie, jak pan chcesz, to mogę panu podbić ‒ lewe czy prawe oko?
‒ Mówię, że pieczątka sprzed pięciu lat... wbita. To gdzieś pan się podziewał?
‒ Nad Wisłą mam namiot.
‒ No dobra, jak już pan jesteś, to chodź pan na obiad z klasą trzecią gimnazjalną. Pan poczeka. Dziś jest ostatni obiad.

‒ Dzień dobry, pani Agnieszko! Kopę lat!
[słychać ‒ ple, ple, ple..., głos oburzony]
‒ Przyszliśmy tu całą klasą, ostatni raz!
[słychać ‒ ple, ple, ple..., jakby OK]
‒ Słuchajcie, jest z nami uczeń klasy trzeciej Czesio...
[słychać ‒ ple, ple, ple..., głos oburzony]
‒ No, zabalował nad Wisłą, ale zdążył na ostatni obiad, lepiej późno niż wcale!
‒ To było dobre. Dobry obiadek, panie Czesio, pan to by zjadł konia z kopytami!
‒ Dobry, ale kopyt to tu nie podali!
‒ Uważaj pan na podkowy!
‒ No, zjedzone. Ale wstawać się nie chce. Opowiem wam, jakiego cudaka nad Wisłą spotkałem. Patrzę, idzie i tak do mnie gada: Ajm Dżo...
Nice to meet you...
I'm Jo.
A ja na to: Idź pan stąd!
A on odpowiada: Najs tu mit ju, mister Stąd!
‒ To on zrozumiał, że pan masz na nazwisko Stąd!
‒ Ależ skąd, jestem Czesio Czosnkowski.
‒ I co, poszedł sobie?
‒ A tak, tylko jeszcze pytał: Chał ken
How can I
get to
Awaryjna
Street?
aj get tu Awaryjna Strit? Ja nie wiedziałem, gdzie ta Awaryjna, no ale telefon na Awaryjną w komórze znalazłem, to mu napisałem.
[dzwoni telefon]
‒ Halo, jaka Awaryjna, tu jest Weterynaryjna, kto mówi?
‒ Dżon, jaki Dżon? Kto panu... dał telefon?
‒ Pan Stąd?
‒ Nie stąd? Bergamuty? A, to zapraszamy pana, to jest, Łi inwajt ju tu Weterinary Strit na Wielka Gala Oscarowa! Bierz pan taxi i Łelkam tu Weternaryjna!
We invite you to Veterinary Street!
Welcome to Weterynaryjna!
Veterinary
Street
Warszawa, czerwiec 2018 r.
Koniec.



- Full access to our public library
- Save favorite books
- Interact with authors


- < BEGINNING
- END >
-
DOWNLOAD
-
LIKE(1)
-
COMMENT()
-
SHARE
-
SAVE
-
BUY THIS BOOK
(from $7.79+) -
BUY THIS BOOK
(from $7.79+) - DOWNLOAD
- LIKE (1)
- COMMENT ()
- SHARE
- SAVE
- Report
-
BUY
-
LIKE(1)
-
COMMENT()
-
SHARE
- Excessive Violence
- Harassment
- Offensive Pictures
- Spelling & Grammar Errors
- Unfinished
- Other Problem

COMMENTS
Click 'X' to report any negative comments. Thanks!