

(nauczyciel wspomagający p. Paulina Brodzińska)

















Mikołajek obudził się, kiedy jego rodzice byli jeszcze na zakupach. Zszedł na dół i zjadł śniadanie.
Kiedy tak pogryzał przyszykowane przez mamę croissanty, przypomniał sobie o swoim postanowieniu ucieczki z domu.
Rogalik nęcił go swoim mięciutkim wnętrzem…
Ale usłyszał w uszach karcący głos mamy za niedawne wylanie całej buteleczki atramentu na nowy dywan.

Na to wspomnienie Mikołajek przygryzł sobie język i pobiegł na górę jak błyskawica.
Miał żal do siebie, że zapomniał o ucieczce i zaczął się pakować. Na kolejną wyprawę poza dom zabrał ze sobą: teczkę, ubrania, większy zapas jedzenia oraz kilka zabawek.
Zbiegł na dół, ubrał kurtkę i wyszedł z domu. Kiedy chciał przemknąć niezauważony, dostrzegł go jego nauczyciel Rosół. Wszyscy tak go nazywają, oprócz Rosoła oczywiście.


















- Gdzie idziesz, w dzień wolny od szkoły? - zapytał podejrzliwie Rosół – i od razu kazał Mikołajkowi spojrzeć sobie prosto w oczy.
Było to dość trudne zważywszy na fakt ucieczki z domu i próby pozostania niezauważonym.
- Kurczę, że akurat on ? - pomyślał Mikołajek.

- O, oo, niech pan zobaczy! Wieloryb za panem! – krzyknął.
Rosół obrócił się w poszukiwaniu owego morskiego zwierza, a Mikołajek uciekał, aż się za nim kurzyło.
Szedł dalej, ale wciąż rozglądał się nerwowo za siebie, czy nikt go nie śledzi.

Szedł z nosem przy ziemi aż natknął się na Ludeczkę.
- Cześć! Wiesz uciekam z domu. Mama na mnie nakrzyczała, bo zalałem nowy dywan atramentem. Atrament przecież też był nowy... Może uciekniesz ze mną?- zapytał.
- Zwariowałeś? Myślałam, że masz więcej rozumu w tej pustej główce. Nie idę!!! - oświadczyła Ludeczka.
- Bez łaski Panno Królewno! – odparł Mikołajek i odszedł obrażony.
















Chłopiec był zrozpaczony i zmęczony. Poszedł na plac, a że było późno i był głodny, przespał się w budzie.
Kiedy się obudził dnia w czasie jedzenia zapasów, postanowił zdobyć dodatkowe pieniądze, których zapomniał zabrać z domu... Zaczął kombinować.
- Kurczę blade!!! Co mam robić?- rozmyślał Mikołajek.

Postanowił poszukać pieniędzy w sklepie pana Bonevorda. W dużym napięciu wszedł do środka.
Na szczęście dla niego, za ladą nie było nikogo. Niepewnym krokiem podszedł do kasy i spoconą ręką szybko ją otworzył.
Wyciągnął z niej pieniądze i wybiegł ze sklepu. Nie wierzył, że mu się to tak łatwo udało.

- Full access to our public library
- Save favorite books
- Interact with authors

- < BEGINNING
- END >
-
DOWNLOAD
-
LIKE
-
COMMENT()
-
SHARE
-
SAVE
-
BUY THIS BOOK
(from $3.59+) -
BUY THIS BOOK
(from $3.59+) - DOWNLOAD
- LIKE
- COMMENT ()
- SHARE
- SAVE
- Report
-
BUY
-
LIKE
-
COMMENT()
-
SHARE
- Excessive Violence
- Harassment
- Offensive Pictures
- Spelling & Grammar Errors
- Unfinished
- Other Problem

COMMENTS
Click 'X' to report any negative comments. Thanks!